Łysa Śpiewaczka
16.09.2026
ŁYSA ŚPIEWACZKA– (fr. La Cantatrice chauve) – pierwsza sztuka teatralna napisana przez Eugène’a Ionesco w 1949 roku. Jest najważniejszą sztuką teatru absurdu. Od daty jej inscenizacji liczy się początek tego nurtu w dramaturgii. Łysa śpiewaczka łamie wszelkie konwencje teatru klasycznego, wywodzącego się z tradycji greckiej, nie można jej interpretować przy użyciu tradycyjnych narzędzi (jak np. analiza psychologiczna postaci, analiza logiczna wątków i zdarzeń). Język, jakim się posługują postacie, pozbawiony jest swej podstawowej funkcji: komunikacyjnej. Osoby wymieniają między sobą słowa, ale z owych antydialogów nic nie wynika. Nie ma porozumienia. I na tym zasadza się istota teatru absurdu: jest to dramat człowieka nie mogącego porozumieć się z drugim, człowieka niezrozumianego, samotnego, choć żyjącego w grupie, wyalienowanego. Łysa śpiewaczka nie opowiada żadnej historii, nie ma w niej więc tradycyjnego trzystopniowego układu perypetii (tj. zawiązania konfliktu, jego kulminacji i zakończenia); akcja jest linearna, czyli nie ma w niej natężenia napięcia dramatycznego. Nie ma też bohaterów, gdyż występujące postacie – małżeństwa Martinów i Smithów (które należy określać raczej jako „aktanty”, „grających”), to antybohaterowie: istoty bez zindywidualizowanej tożsamości, bez celów życiowych, pozbawione marzeń, ale i trosk życia codziennego. Warto również zaznaczyć, że tytułowa postać – łysa śpiewaczka, nie występuje na scenie. Wspomina ją w rozmowie Strażak. Często dziś słyszy się w pracy, na ulicy, w domu, telewizji „Przecież to absurd!”.I rzeczywiście wokół nas absurdu jest sporo… i zazwyczaj jego obecność nas irytuje, przeszkadza nam, lub doprowadza nas do szewskiej pasji. Nie ma wątpliwości zatem, że pojecie absurdu w naszym życiu codziennym, to coś negatywnego, napełniającego nas, co za tym idzie, negatywnymi emocjami.„Łysa śpiewaczka” w reżyserii Danuty Gołdon-Legler to „kosz” wypełniony po brzegi absurdem, tyle tylko, że tu absurd ten, to coś co może i napełnia widza pozytywnymi emocjami. Krótko mówiąc – śmiechem. Widowisko to jest swoistego rodzaju remedium na obecną rzeczywistość. Nie ma na celu odzwierciedlać współczesnego nam świata, czy go przerysowywać. Ot zwyczajnie – ma bawić absurdem. Spektakl pełen jest gagów słownych, sytuacyjnych, zaskakujących rozwiązań obsadowych. ( jeśli w absurdzie może coś zaskoczyć).
